Również..

Danie dnia

"Również w reakcyjnych kołach szlacheckich znajdowali się przeciw­nicy polityki słowianofilskiej, niechętni opieraniu polityki na jakichś „uczuciach narodowych". W kołach tych nie łudzono się, że sukcesy „sprawy słowiańskiej" umocnią samowładztwo w Rosji. Przeciwnie, uważano, że „zaburzenia wewnętrzne" mogłyby się jeszcze zaostrzyć, gdyby Rosja w sprawach zagranicznych zaczęła wyznawać zasady wyz­woleńcze. Typowym przedstawicielem konserwatystów wśród dyplomatów ro­syjskich był były kierownik Trzeciego Oddziału, późniejszy ambasador w Londynie, książę Piotr Szuwałow. Słowianofile zaś uważali za swego zwolennika ambasadora w Konstantynopolu księcia Ignatjewa. Obnosił się on z „sympatiami słowiańskimi", choć jego linia polityczna daleka była od słowianofilstwa: Ignatjew pragnął rozwiązać zagadnienia blisko­wschodnie, łącznie ze sprawą powstania w Bośni i Hercegowinie, po­przez zawarcie separatystycznego porozumienia rosyjsko-tureckiego. Marzył on o sojuszu rosyjsko-tureckim na wzór układu zawartego w Unkiar-Iskelesi, który stworzył podstawy wpływów rosyjskich w Turcji i na Bałkanach. Nie bez inspiracji Ignatjewa sułtan wydał nade z 2 października i firman z 12 grudnia 1875 r., w których zapowiadał reformy, m. in. równouprawnienie chrześcijan z muzułmanami, obniżenie podatków. Turcja chciała w ten sposób uniknąć interwencji mocarstw na rzecz krajów podbitych i przyczynić się do ich uspokojenia. Polityka ta jednak, podobnie jak i próby pośrednictwa konsulów, nie została uwieńczona powodzeniem, powstańcy nie dowierzali obietnicom rządu tureckiego. "

Tekst zaczerpnięty z "Historia dyplomacji 1871-1914" wyd. Książka i Wiedza; rok 1972