"Rząd rosyjski był również przekonany, że powinien pomóc walczącym Słowianom, gdyż miał nadzieję przywrócić w ten sposób swój prestiż, poderwany przez klęskę w wojnie krymskiej. Kiedy Austro-Węgry poparły powstańców w Hercegowinie, sytuacja zaostrzyła się ostatecznie: rząd rosyjski zdecydowany był nie dopuścić Habsburgów do odegrania roli obrońcy Słowiańszczyzny. Rosja nie chciała jednak spowodować poważnego konfliktu z Austro--Węgrami. Starając się podnieść swój autorytet wśród Słowian, a przy tym uniknąć konfliktu z Austro-Węgrami, postanowiła realizować politykę bałkańską w kontakcie z Austrią, co odpowiadało zresztą zasadzie przymierza trzech cesarzy. Oczywista, że „współpraca" ta kryła w rzeczywistości rywalizację obu „sojuszników" o wpływy na Półwyspie Bałkańskim. Każdej ze stron chodziło o to, aby nie pozwolić rywalce działać samodzielnie. W sierpniu 1875 r. Gorczakow zaproponował w Wiedniu wspólne wystąpienie w obronie Słowian. Wyraził on przekonanie, że zrewoltowanym prowincjom należy udzielić szerokiej autonomii na wzór tej, z jakiej korzysta Rumunia. Innymi słowy, sugerował prawie całkowitą niezależność Bośni i Hercegowiny. Powstanie jeszcze jednego księstwa południowosłowiańskiego bynajmniej nie uśmiechało się magnatom węgierskim, których przedstawicielem był austro-węgierski minister spraw zagranicznych. Nie akcoptował on podróży swego kajzera do Dalmacji i związanych z nią wystąpień propagandowych. Zresztą i organizatorzy podróży cesarza pragnęli zamienić Słowian bałkańskich w poddanych Habsburgów, a nie udzielać im wolności. "
Tekst zaczerpnięty z "Historia dyplomacji 1871-1914" wyd. Książka i Wiedza; rok 1972
